Krem ze ślimaka  – czy naprawdę jest taki dobry?

Krem ze ślimaka – czy naprawdę jest taki dobry?

16.11.2016 513

Jakiś czas temu w Japonii pojawiła się moda na przeprowadzanie zabiegów z użyciem ślimaków. Kobiety poddawały się im z przyjemnością, wierząc, że pełzające po twarzy ślimaki złuszczą martwy naskórek, nawilżą skórę oraz usuną jej wszelkie mankamenty. Popularność zabiegu była tak duża, że zaczęto szerzej interesować się właściwościami naszych małych przyjaciół.

Naukowcy opracowali więc innowacyjną formułę kosmetyczną opartą na naturalnym śluzie ślimaków. Nie brzmi zachęcająco, prawda? Wiele osób jednak chwali sobie jej działanie, dlatego dajmy jej szansę.

Ślimaki, te niewielkie stworzenia, na które zazwyczaj nie zwracamy uwagi, mają kilka asów w swoim małym domku. Jednym z nich jest naturalna umiejętność „uzdrawiania” – bez problemów rekonstruują swoje ciało i skorupę. Ich śluz z kolei leczy naszą skórę. Krem dobrany odpowiednio z pomocą dermatologa neutralizuje objawy trądziku, przebarwienia i inne choroby skóry. Badania kliniczne wykazały, że przeciętny ślimak produkuje w swojej wydzielinie takie składniki jak alantoinę (ułatwiającą gojenie ran, a także działającą przeciwzapalnie), kolagen, elastynę, kwas glikolowy (nawilżający i przyspieszający odnowę komórkową) i naturalne antybiotyki wspomagające odporność naszej cery. Kompleks witamin szybko wchłania się dzięki złuszczonemu martwemu naskórkowi oraz regeneruje naszą skórę pobudzając ją do odbudowy tkanek. 

Regularne stosowanie kremu z wydzieliną ślimaka zmniejsza niepożądane objawy, a w długotrwałym procesie jest nawet w stanie całkowicie je wyeliminować. Kuracja wymaga jednak cierpliwości i systematyczności, ponieważ w tym wypadku efekt po pierwszej aplikacji zdaje się nie być widoczny. Jednak gdy w grę wchodzi piękna, zdrowa cera, być może warto poświęcić kilka miesięcy na jej uzyskanie?

POLECANE PRODUKTY: